Szukaj na tym blogu

sobota, 17 stycznia 2015

Mój kwiat dla mamy i noworoczne podsumowanie / my beaded flower for Mom and New Year Blog Summary

Witajcie w Nowym Roku, oby dla Wszystkich okazał się być lepszy od poprzedniego. Dla mnie zaczął się zarazą ;) Dlatego tak długo nie gościłam na blogu, wciąż jeszcze się nie do końca wykurowałam, ale jest w porządku w porównaniu z tym co było wcześniej.

Poprzedni rok był bardzo pracowity, oprócz koralików nauczyłam się szycia, co skutecznie pochłonęło resztki czasu w końcu roku, co niestety przełożyło się na brak czasu na koraliki, ale ostatecznie staram się pogodzić obie pasje ;)

 Moje plany biżuteryjne puchną w szwach, ale jako, że trzeba się jakoś nachylić nad tym co ma przyjść zdradzę rąbek tajemnicy.

 W nadchodzącym czasie pracować będę nad czymś co mi się szalenie podoba, replikami oryginalnej biżuterii z seriali i filmów oraz gwiazd i celebrytów, na pierwszy rzut pójdzie saga zmierzch  z nieprawdopodobnie fajnym wampirzym naszyjnikiem, Super Duo nada się do tego celu doskonale, ponadto bardzo mi się podoba biżuteria serialowa, zwłaszcza z tych starych seriali – postanowiłam zrobić replikę naszyjnika Gildy St Clair z Dr. Quinn, szalenie podobają mi się też sztuki noszone przez JLO przy różnych okazjach i innych interesujących gwiazd. Na dużą uwagę zasługuje też naszyjnik przedstawiony w teledysku Kylie Minogue „crystallize”, jest bombowy. Muszę go mieć. Oprócz tego będzie trochę eksperymentów z suwakami i guzikami ;) są ciekawe i całkiem przyjemnie się prezentują, sami zobaczycie.

Ponadto jest szalenie dużo różnych inspiracji wokół nas, na plakatach, na innych osobach.
No i kwestia wyobrażeń, mam tyle pomysłów, że nie wiem czy da się je wszystkie zrealizować. Szkoda, że nie mam 2 razy tyle czasu, szkoda, że to jest niewykonalne.

Tu z pomocą przyjdzie planowanie ;) zamierzam też popełnić owada ze schematem, choć jeszcze nie zdecydowałam jaki będzie ;) ale na pewno letni i to będzie się czuło. Oprócz tego mam niezpominajkową inspirację, ale co z tego wyjdzie, jeszcze zobaczymy.

Poza tym improwizacja IMPROWIZACJA I JESZCZE RAZ IMPROWIZACJA ;))))))))

Oprócz tego w pocie czoła, z gorączką i kipiącym nosem pracowałam przez ostatnie 2 tygodnie nad koralikowym prezentem dla mojej mamy (skończyłam dzisiaj, ale z tego miejsca już teraz dziękuję Weraph za inspirację oraz podpowiedzi co do schematu kwiatów).

Ostatnio chciałam popełnić kolejną biżuterię, ale pomyślałam, że moi bliscy mają tego już ode mnie trochę, a zbliża się dobra okazja, urodziny mojej mamy, postanowiłam więc, że tym razem będzie to coś zupełnie innego. Przeszukałam więc blogi i strony z biżuterią w poszukiwaniu inspiracji, którą ostatecznie znalazłam u Weroniki. Po konsultacji dotyczącej konstrukcji płatków i instrukcji po rosyjsku, która jest dla mnie zupełnie niezrozumiała udało mi się usiąść do realizacji. Wiem, że to jakaś kopia czegoś co ktoś popełnił wcześniej, ale szalenie mi się podoba, a wartością dodaną będzie opis moich kłopotów i spostrzeżeń jakby ktoś próbował tego samego w przyszłości.

Wybór padł na kwiaty z koralików a konkretnie na iryska ;) – padałam jak zobaczyłam jak on wygląda, tak mi się spodobał no i chociaż z koralików to przecież nie miała być biżuteria.
Schemat pochodzi z książki Natalii Бушева "Мой бисерный сад" , czyli "Mój koralikowy ogród".

Chciałabym się podzielić z Wami z wnioskami z procesu tworzenia.
Po pierwsze nie jest on doskonały, pomyliłam się tyle razy, że wzorek na płatkach niekoniecznie wygląda jak ten w książce, ale jak irys tak w ogóle chyba już tak. Po drugie z powodu braku czasu zrezygnowałam z liści ze schematu na rzecz na prędce wyprodukowanego małego płatka.
Mimo to podoba mi się efekt.

Sam tekst jest w języku rosyjskim, dawno przeze mnie zapomnianym, a więc nie do użycia, skupiłam się więc na diagramach koralikowych. Przestudiowałam schematy płatków kwiatu, po czym wydrukowałam je sobie i mozolnie spisałam na kartce sekwencję kolejnych koralików dla peyote oraz miejsc z tzw. zagięciem, gdzie miał się pofalować dany płatek kwiatka. Jest to straszna robota, samo przygotowanie to bite 2 godziny męczarni z rysunkiem i liczenia kolejnych koralików, ale z całą pewnością wolę później korzystać z tych sekwencji, niż z rysunków, gdzie można dostać oczopląsu i o wiele łatwiej się pomylić.







Po zliczeniu koralików przystąpiłam do realizacji, minęło około 5 h, a ja miałam w ręku łodygę i pierwsze 4,5 płatka, także trzeba przyznać, że mozolna robota, ale zaczęło to powoli wyglądać jak potrzeba po kolejnych 5h i po 20h sami zobaczcie …….








Potem dorobienie łodygi, bo oczywiście nie wspomniałam, że zrobiłam tylko około 5 cm odcinek, żeby mieć na czym osadzić kwiat, do usztywnienia jej, użyłam wykałaczek zamiast drutów, następnie zszyłam płatki razem, bo oczywiście całość jest za ciężka, żeby stać samoistnie.

Nadal nie jest idealnie, ale to kwestia odpowiedniego usztywnienia. To jest problem, bo całość jest ciężka, trzeba się namęczyć żeby to wyglądało jak potrzeba.

W końcu ukończyłam go, był cudowny, więc warto było go zrobić, polecam samodzielne próby, będziecie zaskoczeni efektem, on naprawdę sam się układa (w sensie zagięć samych płatków), wy tylko wykonujecie peyote i już. Kwiat wyszedł zgrabny, ważne jest to, że nie był mikroskopijny jak na tą ilość poświeconego czasu, a trzeba go poświęcić bardzo dużo, mnie zajęło to około 28h, jest to jednak cenne doświadczenie.

Mojej mamie powienien się spodobać, a jak Wam się podoba ?????
















































6 komentarzy:

  1. WOW!! Irys jest przepiękny i Twoja mama na pewno będzie nim zachwycona! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, tak jak pisałam, mógłby być dokładniejszy, ale nie miałam tyle czasu ;)

      Usuń
  2. Piękny irys. Powiem szczerze, ze czegoś tak pięknego to jeszcze nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Irys jest piękny !!!!. Mam inna sprawe. Szukam ksiazek Natalii Buszewej . Masz cos Tej Pani ? Jesli mozesz odpowiedz. jagoda1554@wp.pl

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...