Szukaj na tym blogu

piątek, 5 czerwca 2015

Rosyjska spirala (Russian spiral tutorial) krok po kroku :) - plastyczna kolia

Jakiś czas temu zafascynowały mnie sploty spiralne, ale to co dało się wyszukać z ich udziałem nie było dość oryginalne, wpadłam więc na pomysł, żeby skomplikować trochę to co się da wypleść daną techniką.
W dzisiejszym poście tzw. rosyjska spirala, profesjonalnie nazywając "russian spiral"

Ścieg ten jest specjalnym typem sznura koralikowego. Tworzy miękką, lekko elastyczną koralikową linę kształcie wyraźnej spirali. To bardzo szybka technika, a więc doskonała do nauki, bo od razu coś się dzieje i praktycznie od razu widzimy efekty naszej pracy.

Krok 1 Początkowy pierścień

Zaczynamy od nabrania na nić 3 zestawów po 3 koraliki każdy, w sumie dziewięciu koralików. Każdy zestaw musi zawierać 2 mniejsze koraliki i coś w stylu przerywnika, może być większy koralik, albo coś w ciekawym kształcie, co nada ciekawy wygląd.


Następnie łączymy pierwszy z ostatnim razem, zawiązujemy na supełek końce, tak, żeby powstał pierścień.W moim przykładzie używam następujących koralików:

  • Rozmiar TOHO 15/0 (A)
  • Rozmiar TOHO 15/0 (B)
  • Rozmiar TOHO 8/0 (C)
Koraliki w pierwszym pierścieniu zostały ułożone w następującym porządku: A, B, C, A, B, C, A, B, C.

UWAGA: można tworzyć własne zestawy z różnymi kombinacjami koralików pamiętając, że zawsze całkowita liczba koralików na pierścień musi dać się podzielić przez 3.



W praktyce można wykorzystać wiele różnych wzorów, kolorów i rozmiarów koralików.
W przykładzie posłużyłam się schematem 2 mniejsze i 1 większy koralik, wychodzi naprawdę zgrabna spiralka ;) Aha, warto ten pierwszy pierścień owinąć wokół jakiegoś ołówka, patyczka, czy czegokolwiek, dzięki czemu będziemy mieć sztywną bazę do kolejnych rzędów robótki, polecam tą metodę, bo od razu widać, gdzie powinna zostać wbita igła.


 
KROK 2


Mamy więc pierwszy krąg. Żeby rozpocząć kolejny musimy nabrać kolejne 3 koraliki, ale tym razem zaczynając najpierw od większego koralika, a więc w sekwencji 1C,1A,1B, mijamy kolejne 2 koraliki w kółeczku, a igłę wbijamy w trzeci koralik (A).






KROK 3
Znowu nabieramy ten sam zestaw koralików w sekwencji 1C, 1A,1B, mijamy kolejne 2 koraliki w kółeczku, a igłę wbijamy w trzeci koralik (A).

 KROK 3



Znowu nabieramy ten sam zestaw koralików w sekwencji 1C, 1A,1B, mijamy kolejne 2 koraliki w kółeczku, a igłę wbijamy w trzeci koralik (A) w pierwszym rzędzie, który jest jednocześnie pierwszym przez który przeciągana była igła, a następnie inaczej niż poprzednio, wchodzimy na nowo dodany krąg przez pierwsze 2 koraliki czyli C i A. Innymi słowy, początkowym koralikiem znowu będzie koralik A, ale piętro wyżej.



KROK 4


Powtarzamy kroki 1-3 do czasu uzyskania odpowiedniej długości i robimy z tego co chcemy, bransoletkę, naszyjnik, czy też inne cudo ;)


Ważne jest utrzymywanie w miarę ścisłej nici/żyłki. 

Można również eksperymentować z innymi koralikami, efekty moich eksperymentów poniżej.








I na modelce, czyli na mnie ;)


Chociaż to proste, przypadł mi do gustu, zwłaszcza, że powstaje jak burza, polecam ;)



poniedziałek, 11 maja 2015

Odkiszanie zasobów ;) czyli kurcze wreszcie zrobiła to co planowała od miesięcy ;) - komplet ala pandora z elementami beadingu

Jeśli odwiedzasz moją stronę od czasu do czasu, ale regularnie, z pewnością nie umknął Ci fakt, że dawno nie pojawił się tu żaden wpis.
Wiem, że to takie gadanie od rzeczy w stylu: NIE MAM CZASU, JUTRO COŚ NAPISZĘ, MOŻE JEDNAK POJUTRZE, ale uwierz mi, że w ostatnich tygodniach trudno mi było znaleźć moment na to, żeby zrobić coś ładnego, a potem zaprezentować WAM. A to praca, a to obowiązki domowe i ta zmienna pogoda, która doprowadza do szału i powoduje, że czuję się jak ryba wyciągnięta z wody.

Nie chciałabym wrzucać tu jednak jakiś koszmarów biżuteryjnych, a jedynie te, które mi się podobają i wynikają z tego, że sama to założę i trafi to do mojej szkatułki z biżuterią.

 Nie mniej jednak cały czas mam w głowie i w moim specjalnym notatniku dziesiątki pomysłów do realizacji. Tak mi żal, że doba jest taka krótka, tylko 24 godziny, z czego naprawdę moje są może 2.

To tak mało czasu, że ostatnio częściej poświęcam ten moment na odpoczynek niekreatywny, kiedy leżę jak warzywo i coś sobie oglądam, ale nie jest to czas stracony, bo.... w kinie najwięcej inspiracji ;)

Zainspirowana słońcem i nowymi serialami kostiumowymi (będzie się działo) właśnie odżyłam kreatywnie i zasiadłam wczoraj do koralików, żeby moja szkatułka z biżuterią znów otrzymała jakieś piękne przedmioty.

Niniejszym zaczynam ten czas od prezentacji prostego kompletu składającego się z wielopoziomowej bransoletki z użyciem kamieni naturalnych - w tym przypadku agatu, sznura koralikowego oraz koralików typu pandora, które nadały całości docelowy wygląd.

Dotychczas taki wygląd można było osiągnąć przez założenie 3 bransoletek, tu jest jedna :) i nie
muszę się męczyć z 3 zapięciami. Takiej mi brakowało.
Mam jeszcze trochę zaległych tego typu - min. komplet porcelankowy - to już niebawem.
Wiem, że to nie jest jakaś wielka sztuka, ale kurcze pochylając się nad moimi brakami uznałam, że czas sprawić sobie taki komplet. Przy okazji w ruch poszły też czekające od miesięcy ..... TAK - od miesięcy kolczyki z lapis lazuli i srebrnymi listkami - więc jak widać prędzej czy później coś można odkisić ;) jak to miało miejsce w tym przypadku.

mam nadzieję, ze pomimo prostoty i niskiego stopnia skomplikowania Wam też się spodoba taki komplecik ;), bardzo szybko planuję nowy tutek, ale najpierw muszę ujarzmić koraliki do niego. W zasadzie jest praktycznie gotowy, ale muszę jeszcze ukończyć przykład do niego ;)


















poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Kulki dyskotekowe - Poszukiwania koralików czarnych z połyskiem

Dzisiaj przedstawiam krótko prosto kolczyki nazwane przeze mnie „dyskotekowymi”. Nie wiem dlaczego, ale tak mi się kojarzą. Sposób wykonania najprostszy na świecie – peyote, 2 kolory – biało-szary, prosty wzór, wystarczy co rząd lub dwa wykonać rząd lub 2-3 rzędy innym kolorem. Dlatego też nie załączam schematu.









Strasznie żałuję, że nie ma koralików czarnych z efektem silverlined, to by dopiero był efekt;) są tylko szare……

Szkoda…….

A co Wy myślicie na ich temat ? Też Wam się kojarzą z dyskoteką ?

Może ktoś z Was namierzył koraliki czarne z efektem silverlined ? Jeśli tak dajcie proszę namiar. Chętnie kupię. Na razie poszukiwania trwają, wiem, że są szare, ale to nie to, chciałabym głęboki czarny odcień ;)

czwartek, 9 kwietnia 2015

Czy założysz na siebie każdy rodzaj biżuterii ? Moje początki i ostatnie przeróbki

Przede wszystkim przepraszam za długą nieobecność na blogu, najpierw miałam nieco więcej pracy w pracy, potem wszystko zwaliło się na mnie - jako, że pracująca matka jestem, czasami trudno jest wygospodarować choć cień czasu dla siebie. Dotychczas wszystkie moje robótki powstawały jak wszyscy już spali, z racji tego, że ostatnio sama dość dużo odsypiam, po prostu nie koralikuję.
Ale brakowało mi już tej formy rozrywki więc zaczęłam od małych kroczków.

Czuję, że to będzie długa wypowiedź :)

W tym poście będzie parę rzeczy, część zresztą zaległych, a część bardziej ku pokrzepieniu serc ;)

Po pierwsze chciałabym napisać coś od siebie dla Tych z Was, których szybko dopada frustracja, zniecierpliwienie i tzw. zmęczenie materiału. Czasami piszecie do mnie, że próbujecie coś zrobić, próbujecie i próbujecie i dalej w kółko macieju nie wychodzi - czy to dotyczy konkretnej techniki, czy czegokolwiek innego, zawsze jest tak, że ten super zapał w stylu "zrobię sobie coś ładnego"
często kończy się stwierdzeniem "kurcze mam dość" i w tym momencie kończymy.

A przecież zazwyczaj jest tak, że naprawdę jesteśmy bliscy sukcesu. Sama parałam się różnymi rodzajami rękodzieła, bawiłam się zarówno sutaszem, jak i frywolitką
robiłam koraliki z masy papierowej i wielu innych dziwnych materiałów.

I wiecie co ? po tych wszystkich próbach jestem bogatsza - w doświadczenie i nie tylko.
Dowiedziałam się sama wiele o sobie, wyszło na to, że sutasz to nie jest mój konik - miałam czasami tak dość żyłki transparentnej, że myślałam, że nie skończę tego co zaczęłam.
Mimo to powstało kilka fajnych rzeczy, ale rozdałam je :)

Frywolitki uczyłam się przeszło 2 miesiące - TAK - 2 miesiące zajęło mi - samoukowi nauki tej sztuki, wydziergałam sobie parę serwetek, kilka naszyjników, ale to było w czasach przed blogiem, więc nie mam ich już na stanie ;) Okazało się, że plotę na odwrót, co wyprostowało się dopiero po tym jak skontaktowałam się z mistrzem tej techniki - Janem Stawaszem - BTW. Pan Stawasz robi niesamowite rzeczy na czółenku ;) przepiękne.

Tak było także z nauką ukośnika, próby trwały długo, kilka ładnych tygodni robiłam tzw. PYTKI, czyli tuby koralikowe, ale nie były one jakiejś powalającej jakości.
Dopiero kontakt z Weroniką Kaczor pomógł mi zrozumieć co robię nie tak. I tak powstał pierwszy tutorial na blogu :) Ten post jest dość rozbudowany, bo widać po nim jakich desperackich prób podejmowałam, żeby się tego nauczyć.
Więc mam przesłanie do Was - do Tych co sie uczą, będą się uczyć, próbować:

NIE PRZEJMUJCIE SIĘ ! RÓB SWOJE, A NAGRODA W KOŃCU SIĘ POJAWI

Trzeba próbować inaczej nic nie osiągniecie, nie ma porażek, są tylko błędne decyzje, ale tych także nie należy żałować, bo one sprawiają, że się rozwijamy, uczymy i w końcu powstają nowe piękne rzeczy ;)

Dla poparcia moich słów jakimś faktycznym dowodem załączam zdjęcia mojej biżuterii, powstałej całe wieki temu, banalnej w realizacji - do dzisiaj ją noszę, choć jest prosta jak konstrukcja cepa i pomimo tego, że nie jest cała z koralików.

Uwielbiam ten styl. W ogóle perły są w moim sercu pod adresem specjalnym. Uwielbiam perełki.
mój ulubiony dusik a`la Anna Boleyn z ulubionym wisiorkiem - czerwonym serduszkiem:


pasująca bransoletka z perełek z prawdziwym zapięciem ze złota (pozostałość po zerwanym łańcuszku), mimo tego, że jest prosta - jest obłędna na ręku:







Dusik 2 - zrobiony banalnie z koralika cloisonné i perełek - też banalny, ale też jeden z moich ulubionych:





Oto moja pierwsza koralikowa praca EVER, prosty naszyjnik z lampworkami:


prosta bransoletka z jadeitu i lampworku:









Także nie zniechęcajcie się - do dzieła ;)

Teraz moje ostatnie przeróbki ze starego na nowe:

trochę biżuterii w stylu vintage:







A teraz coś co chciałam napisać już jakiś czas temu.




Czy założysz na siebie każdy rodzaj biżuterii ?  Jaką biżuterię kupujesz i gdzie ?

No właśnie, pytanie zadane w poście odnosi się do każdego, bo wygląd zewnętrzny znaczy wiele w dzisiejszych czasach. Korzystając z nowego porządku jakim jest wiosna, chciałabym zapoczątkować coś nowego na blogu, coś czego moim zdaniem brakuje w biżuteryjnej strefie. A mianowicie kilku luźnych myśli związanych z biżuterią w sensie użytkowo-psychologicznym. Oglądamy przecież dużo różnych obrazów, wiele osób tworzy swój wizerunek przez stosowanie konkretnych dodatków w tym również biżuterię. 

Od wieków chcemy być atrakcyjni, więc kupujemy/ robimy biżuterię i „zdobimy się”.

Pytanie brzmi: co nosimy ? Co lubimy nosić ? No i oczywiście czy wszystko co nam się podoba da się założyć do stroju codziennego ? Na każdą możliwą okazję ?

Ja robię i pokazuję na blogu to, co mi się osobiście podoba i co da się założyć nie uciekając wstydliwie przed wzrokiem innych. To czego bym raczej nie założyła nie jest do końca sprecyzowane, mogę jedynie opisać jego cechy: wielkie/ciężkie/niewygodne formy.
Nie założyłabym też czegoś co kłuje, uwiera lub straszliwie się majta ;) Lubię natomiast prostotę, oryginalność oraz ponadczasowość, czyli coś co pomimo tego, że nosili to wieki temu wciąż cieszy oko i jest piękne i uniwersalne ;)

Pokażę Wam przy okazji kilka zdobycznych ładnych sztuk biżuterii, które szalenie mi się podobają i odzwierciedlają mój styl biżuteryjny, jeśli tak można to nazwać. Niektóre z tych rzeczy są proste i wykonane z prostych materiałów. Nauczyłam się jednego, żeby mieć ładną biżuterię niekoniecznie trzeba na nią wydać góry pieniędzy. Spójrzcie np. na ten piękny pierścionek – wygląda jak pierścień zaręczynowy za kilka ładnych tysięcy, w rzeczywistości to niskobudżetowy pierścionek kupiony w sklepie pewnej sieci za całe 10 PLN:





A co powiecie na tą bransoletę – to metal i szkło, ale wygląda naprawdę wytwornie- kosztowała mnie około 20 PLN z wysyłką, kupiona w chinach przez ebay.com ;)

Bransoletka z oczkiem żółta……..
 



I druga równie ładna, też metal, też około 3-5 USD:




A co powiecie apro po tej cudnej broszki ? Kupiłam ją za 5 PLN na pchlim targu, który jest kopalnią ciekawych i unikatowych przedmiotów:





 
te kolczyki:
serduszka – pochodzą z supermarketu za całe 3 PLN – są metalowe, ale pięknie wyglądają w uszach ;)


Akrylowe koraliki na tasiemce - były jakiś czas temu w czasopiśmie za 3,50 - zaskoczyła mnie ich jakość - jak na plastik są masywne i przedstawiają się bardzo przyzwoicie:



 
i kolczyki po 1 - 2 USD z ebaya:




 Oczywiście można też podążać za modą, ale czy moda nadąża za naszym gustem ?
No nie, bo przecież to co się podoba garstce niekoniecznie odpowiada innej garstce ludzi.
Ciekawi mnie, co Wy lubicie nosić, czego nie lubicie w biżuterii. Nie ukrywam też, że taka wiedza też w pewnym sensie tworzy treści na tym blogu, zauważyłam, że to co mi się podoba zazwyczaj Wam również się podoba, więc mogę założyć, że moje wyznaczniki ciekawej biżuterii wpisują się przynajmniej w części w to co podoba się innym, co mnie niezmiernie cieszy ;)
A więc jak wygląda Wasza odpowiedź na pytanie ? Jaką biżuterię założysz ? A co uważasz za przesadę i nigdy nie spróbujesz ? A może spróbujesz i zmienisz zdanie………..

Ja na pewno wciąż szukam ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...